To chemikalia powodują otyłość

luty 26, 2007

Otyłość może być skutkiem działania popularnych substancji chemicznych - taką rewolucyjną hipotezę przedstawili amerykańscy naukowcy na odbywającej się w San Francisco konferencji prestiżowego Amerykańskiego Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Nauki - pisze “Dziennik”.

Niebezpieczeństwo czai się w puszkach do napojów i części plastikowych butelek. Do ich produkcji używa się bisfenoli A - substancji chemicznej, która może powodować otyłość. Na jej działanie najbardziej narażone są dzieci jeszcze przed narodzeniem. Wystarczy, że kobieta w ciąży będzie piła wodę mineralną z butelki, przy której produkcji użyto bisfenoli A, a chemikalia zaburzą rozwój płodu w łonie matki, programując maleństwo do nieustannego gromadzenia zapasów tłuszczu. Ten proces trwa nadal po narodzinach i może powodować otyłość przez całe życie. Zwłaszcza że bisfenoli A używa się także przy produkcji butelek dla niemowląt.

Tymczasem w Polsce już niemal co piąte dziecko cierpi na nadwagę albo otyłość. Nadwaga dotyczy coraz częściej i tych dzieci, które zdrowo się odżywiają i mają dużo ruchu.

- Do tej pory powszechnie uzasadniało się to skłonnościami genetycznymi. Odkrycie Amerykanów może być prawdziwą rewolucją w profilaktyce otyłości. Może uda się uniknąć takiej zaprogramowanej nadwagi i skuteczniej walczyć o nasze zdrowie - mówi Dorota Kosecka, dietetyk z Gdańska.

Problem w tym, że szkodliwe substancje są dosłownie wszędzie i trudno będzie zmusić producentów tysięcy przedmiotów codziennego użytku, żeby przestali je stosować, zauważa “Dziennik”.

Źródło informacji: INTERIA.PL


Wiara w ćwiczenia czyni je skuteczniejszymi

luty 26, 2007

Najwięcej korzyści z aktywności fizycznej odnoszą ludzie, którzy są przekonani, że dobrze ją wykonują - wykazały najnowsze badania naukowców z Harvardu. Potwierdzają one teorię, że korzyści z ćwiczenia mogą wiązać się również z efektem placebo.

Autorki najnowszego badania opublikowanego w “Psychological Science” zastanawiały się, czy wiara w to, że ćwiczenia pomagają trzymać formę, może również dawać pewien efekt placebo.

Aby to sprawdzić, naukowcy zatrudnili 84 gospodyń domowych do sprzątania w siedmiu hotelach. Pracownicom z czterech hoteli powiedziano, że sprzątnięcie 15 pokojów dziennie odpowiada (lub nawet przekracza) ilości ćwiczeń, jakie specjaliści zalecają osobom, chcącym zachować zdrowy styl życia. Panie z trzech pozostałych hoteli nie usłyszały nic podobnego.

Na początku doświadczenia oraz w miesiąc później przeprowadzono kilka badań sprawności i stanu zdrowia wszystkich uczestniczek.

Przed rozpoczęciem eksperymentu około dwóch trzecich pań mówiło, że nie ćwiczy regularnie, a jedna trzecia, że nie ćwiczy wcale. Po miesiącu niemal 80 proc. kobiet z “poinformowanej” grupy twierdziło, że ćwiczy regularnie. Panie te straciły na wadze średnio po około kilogramie, o 10 proc. obniżyło się u nich ciśnienie krwi. Zmniejszyła się też ilość tkanki tłuszczowej, indeks masy ciała oraz obwód ich talii w stosunku do bioder.

Wszystkie te zmiany były wyraźnie większe niż zmiany zaobserwowane w grupie, której nie powiedziano, że praca przy sprzątaniu jest dobrym ćwiczeniem.

Te wyniki stanowią poparcie dla hipotezy, że ćwiczenie wpływa na zdrowie - po części lub w całości - na drodze efektu placebo - czytamy w “Psychological Science”. Niezależnie od tego, czy zmiana stanu fizjologicznego dokonała się pośrednio czy bezpośrednio - jasne jest, że na zdrowie wyraźnie wpływa nastawienie.

zrodlo: onet.pl


Karmienie piersią poprawia status społeczny

luty 26, 2007

Karmione piersią dzieci mają większe szanse na odniesienie sukcesu i osiągnięcie wyższego statusu społecznego - uważają amerykańscy naukowcy. Wniosek taki wysnuli w oparciu o trwające przeszło 60 lat obserwacje 1400 osób, urodzonych w latach 1937-1939.

Badacze z University of Bristol zauważyli, że osoby karmione piersią aż o 41 proc. częściej zachodzą w życiu dalej niż te karmione butelką, przy czym zdecydowanie sprzyja temu wydłużenie okresu karmienia. Jednocześnie dowiedli, że rodzaj podawania pokarmu nie zależy od statusu i sytuacji finansowej rodziców.

Co ważne, w rodzinach, w których jedno z dzieci karmione było piersią, a reszta rodzeństwa za pomocą butelki, zaznaczały się wyraźne różnice w późniejszym życiu. Te pierwsze miały 16 proc. większe szanse na osiągnięcie sukcesu.

Kierujący badaniami dr Richard Martin mówi: - Wiemy, że karmienie piersią korzystnie wpływa na iloraz inteligencji, ogólny stan zdrowia i pozycję społeczną człowieka. Natomiast wciąż pozostaje niejasne, czy jest to efekt samego sposobu podawania dziecku pokarmu, czy może jednak pochodzenia i statusu jego rodziców. Martin podkreśla, że rozwiązanie tej zagadki wymaga dalszych badań.

Neonatolog , dr Andrew Lyon, mówi: - To fascynujące badania. Pokazują bowiem, że karmienie piersią zapewnia dziecku lepszy start. Jednak, co przyznają sami autorzy, musimy być na razie ostrożni z formułowaniem ostatecznych wniosków.

Specjalistka od żywienia dzieci, dr Mary Fewtrell z Institute of Child Health, dodaje: - Istnieją pewne epidemiologiczne dowody wskazujące, że karmienie piersią korzystnie wpływa na przyszły wzrost, funkcje poznawcze i inne aspekty zdrowotne jednostki. Może się więc okazać, że wyższy status społeczny nie zależy bezpośrednio od niego, ale od czynników, które wymieniłam.

zrodlo: onet.pl


Najlepszy sposób jedzenia czosnku

luty 26, 2007

Aby najlepiej wykorzystać zdrowotne walory czosnku, należy go zgnieść i odstawić na 10 minut przed zjedzeniem lub ugotowaniem - informuje “New Scientist.”

Badania nad tym ważnym dla zdrowia i gastronomii zagadnieniem przeprowadził Claudio Galmarini z Argentyny. Wykazał, że zgniatanie otwiera błony komórkowe i uwalnia enzym allinazę, pod którego wpływem powstają związki przeciwdziałające zakrzepom, z których najbardziej aktywnymi są allicyna i tiosulfinat. W nienaruszonych ząbkach czosnku allinaza pozostaje uwięziona.

Po 10 minutach czosnek można już zjeść na surowo - albo ugotować, ale nie dłużej niż przez 6 minut. Za długie gotowanie niszczy enzym.

zrodlo: onet.pl


Jedzenie owoców morza korzystne dla płodu

luty 26, 2007

Jedzenie owoców morza przez ciężarne kobiety korzystnie wpływa na rozwój neurologiczny ich nienarodzonych dzieci - donosi ostatni numer pisma “The Lancet”.

Owoce morza są bowiem podstawowym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, związków koniecznych do prawidłowego rozwoju mózgu. Jednak pomimo tego w wielu krajach świata, także USA, lekarze radzą przyszłym matkom ograniczenie spożycia tego typu pokarmu, ze względu na zawarte w nich neurotoksyny.

Grupa badaczy z National Institutes of Health i Bristol University, pod kierunkiem Josepha Hibbelna, postanowiła sprawdzić zasadność takiego postępowania oraz określić wszystkie potencjalne korzyści i zagrożenia. Przeprowadzili oni rozległe badania, które wykazały, że dzieci kobiet, spożywających poniżej 340 g ryb tygodniowo, mają znacznie niższy iloraz inteligencji niż pociechy mam, jedzących dużo pokarmu pochodzenia morskiego.

Ponadto restrykcyjne spożycie ryb wiązało się z większym ryzykiem przyszłych zaburzeń sprawności ruchowej oraz upośledzoną zdolnością komunikacji międzyludzkiej i gorszym przystosowaniem społecznym.

Autorzy podsumowują: - Nie znaleźliśmy żadnych dowodów popierających nakaz ograniczonego spożywania owoców morza przez przyszłe matki. Przeciwnie - uważamy, że ciężarne panie powinny jeść ich więcej. 340 g tygodniowo to za mało, aby dziecko zdrowo się rozwijało.

zrodlo: onet.pl


Drzemka w pracy zmniejsza ryzyko zawału

luty 14, 2007

Mała drzemka w południe znacznie zmniejsza ryzyko śmiertelnego ataku serca, zwłaszcza u mężczyzn - wynika z największych jak dotąd badań tego zjawiska. Poinformowali o tym naukowcy w najnowszym wydaniu pisma “Archives of Internal Medicine”, które ukazało się w poniedziałek.

Badaniem objęto w ciągu około sześciu lat 23681 dorosłych Greków. Uczestnikami badania byli głównie ludzie powyżej 50. roku życia. U tych, którzy ucinali sobie półgodzinne drzemki przynajmniej trzy razy w tygodniu, ryzyko zgonu z powodu zawału lub innych problemów z sercem było o 37 procent niższe niż u tych, którzy na drzemki sobie nie pozwalali.

Podobne zdrowotne korzyści z drzemki występują prawdopodobnie także u kobiet, ale czasie, gdy prowadzono badania, zmarło ich tak mało, że nie można wyprowadzać stąd pewnych wniosków - powiedział doktor Dimitrios Trichopulos, autor artykułu, związany z Uniwersytetem Harvarda i Ateńską Szkołą Medyczną.

Na kłopoty z sercem zmarło 48 z badanych kobiet, z których sześć pracowało, mężczyzn zaś 85, z których pracowało 28.

Sjesta w ciągu dnia z dawien dawna należy do zwyczajów w wielu krajach, zwłaszcza tych o cieplejszym klimacie. Dotąd stosunkowo niską zachorowalność na choroby serca w tych właśnie krajach przypisywano diecie śródziemnomorskiej.

W badaniach uwzględniono też inne czynniki: dietę, ćwiczenia fizyczne, palenie tytoniu i inne zwyczaje mające związek z chorobami serca.

Nadal jednak wydaje się, że drzemka w pracy ma zbawienne działanie. - Moje zdanie jest takie: jeśli możesz, zdrzemnij się. Jeśli masz w biurze kanapę, jeśli możesz się odprężyć - zdrzemnij się - radzi Trichopoulos.

Jego zespół objął badaniami również grupę ludzi w wieku 20-86 lat, ogólnie zdrowych w czasie, kiedy rozpoczynano badanie.

Jest jednak możliwe, że uczestnicy badań, którzy korzystali z dobrodziejstwa drzemki, to po prostu “ludzie, którzy lepiej potrafią o siebie zadbać” - powiedział doktor Marvin Wooten, specjalista z St. Mary’s Hospital w Milwaukee.

Jego zdaniem “człowiek, który nie korzysta z wyjścia z pracy na sjestę w kraju takim jak Grecja, to prawdopodobnie ktoś, kto w ekstremalnym stopniu jest zagoniony i działa w dużym stresie”, co zwiększa ryzyko incydentu sercowego.

Jak mówi psycholog z Uniwersytetu w Bostonie Bill Anthony, współautor książki “The Art of Napping at Work” (Sztuka drzemania w pracy), sjesta nie zakorzeniła się w kulturze Ameryki Północnej. Są jednak w USA biura, które swoim pracownikom pozwalają na drzemkę w pracy.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP


Oliwa z oliwek na wrzody żołądka

luty 14, 2007

Stosowanie oliwy z oliwek - chluby diety śródziemnomorskiej - może leczyć infekcje wywołane przez Helicobacter pylori, a także zapobiegać im - czytamy w lutowym wydaniu pisma “Journal of Agricultural and Food Chemistry”.
Helicobacter pylori to gram-ujemna bakteria, zasiedlająca błony śluzowe żołądka i dwunastnicy, a czasami także przełyku. Jest odporna na działanie kwasu żołądkowego.

Zakażenie następuje na drodze pokarmowej, najczęściej poprzez spożywanie pokarmu brudnymi rękami. Sprzyja mu również niedożywienie i brak witamin. Infekcję leczy się antybiotykami, jednak niektóre szczepy są odporne na ich działanie.

Obecność H. pylori prowadzi do rozwoju choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Sprzyja też zachorowaniom na nowotwory żołądka.

Szacuje się, że jest to najczęstsza infekcja bakteryjna na świecie. Występuje u 2/3 światowej populacji, czyli ponad dwóch miliardów osób. W Polsce dotyczy ponad 60 proc. społeczeństwa.

Wiadomo, że niektóre produkty spożywcze hamują wzrost bakterii i zapobiegają rozwojowi infekcji. Są to m.in. zielona herbata i sok żurawinowy.

Manuel Brenes z Instituto de la Grasa w hiszpańskiej Sewilli postanowił sprawdzić, czy podobnych właściwości nie posiada oliwa z oliwek.

Swoje badania prowadził na hodowlach komórek, pobranych z ludzkiego żołądka. Wykazał, że oliwa z oliwek zawiera pewne składniki fenolowe, które są niewrażliwe na działanie kwaśnego środowiska, dzięki czemu pozostają w żołądku przez wiele godzin. Jednocześnie substancje te wykazują silne właściwości antybakteryjne i potrafią zwalczać osiem głównych szczepów H. pylori (nawet tych opornych na antybiotyki).

“Uzyskane wyniki pozwalają mieć przekonanie, że oliwa z oliwek może być skutecznym środkiem, zapobiegającym wrzodom i nowotworom żołądka - podsumowuje Brenes. - Oczywiście, aby to potwierdzić, musimy przeprowadzić badania na ludziach”.


Polacy wymyślili elektrody, które hamują apetyt

luty 14, 2007

Jesteś najedzony! Jesteś najedzony! - taki sygnał wysyłają do mózgu otyłych pacjentów specjalne elektrody. Nowatorską metodę walki z otyłością, jako pierwsi na świecie, testują lekarze z III Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Collegium Medicum UJ w Krakowie.
Pierwszymi pacjentami krakowskich chirurgów zostali: ważąca 120 kg kobieta oraz 130-kilogramowy mężczyzna. W styczniu zespół pod kierunkiem prof. Romana Hermana wszczepił im pod skórę z tyłu głowy małe elektrody. To pierwszy taki zabieg na świecie.

Dzięki elektrodom nawet przy pustym żołądku do mózgu wysyłana jest informacja o sytości, dzięki czemu pacjent nie odczuwa łaknienia. “Teraz wystarczają im trzy posiłki dziennie. Nie czują niepohamowanego pędu do jedzenia” - mówi twórca metody, dr Jacek Sobocki.

Wstępne efekty już widać. Operowani pacjenci powoli, lecz wyraźnie tracą na wadze.

Lekarze mają nadzieję, że nowa technika stanie się przełomem w walce z otyłością. Do tej pory powszechnie stosowanym w tym celu zabiegiem było operacyjne pomniejszanie żołądka. Kwalifikowano do niego osoby, u których współczynnik masy ciała (BMI) przekracza 35, co oznacza kliniczną otyłość. W Polsce problem ten dotyczy ok. 400 tys. osób.

W czasie operacji żołądek zostaje podzielony na dwie części. Górna, do której trafia pokarm, ma pojemność ok. 50 ml. Bezpośrednio do niej przyszywa się jelito cienkie. Dolna część żołądka jest całkowicie wyłączona. Dzięki temu już bardzo mała ilość pokarmu powoduje uczucie sytości u pacjenta.

Według ekspertów operacyjne leczenie otyłości jest koniecznością. “Gdy wskaźnik BMI przekracza 40, leczenie zachowawcze, czyli dieta i wysiłek fizyczny, w zasadzie nie dają efektów - uważa dr Janusz Strzelczyk z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. - Owszem, można schudnąć, ale tylko 2 proc. odchudzonych udaje się utrzymać wagę przez kolejne 5 lat”.

Natomiast wysoki stopień otyłości nie tylko utrudnia codzienne funkcjonowanie, ale też zagraża zdrowiu i życiu chorego - sprzyja powstawaniu cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, chorób stawów i kręgosłupa, hipercholesterolemii, zawałowi serca oraz wylewom. Od kilku lat uważa się również, że otyłość zwiększa ryzyko chorób nowotworowych (np. raka macicy, piersi czy jelita).

Krakowscy lekarze w najbliższym czasie planują testy z udziałem pięciu kolejnych pacjentów. Na razie otrzymają oni elektrody na półtora miesiąca. Jeśli efekt spełni oczekiwania, sprytne urządzenia zostaną im wszczepione na stałe.


Leczniczy ryż na cukrzycę

luty 11, 2007

S. Moorthy Satyamraju, naukowiec hinduski z Narayanvasalam, opracował serię ryżów ziołowych o właściwościach leczniczych, które nadają się nawet dla diabetyków. Udało się to po 10 latach badań, podczas których niełuskaną odmianę ryżu Ponni “traktowano” dziesiątkami różnych antycukrzycowych ziół.

Indie znajdują się w czołówce krajów z największą liczbą pacjentów z cukrzycą, ponieważ choruje ponad 10,2% populacji. Problem jest poważniejszy w południowym rejonie kraju, gdzie podstawę menu stanowi ryż. Po 10 latach badań opracowaliśmy jedyny w swoim rodzaju ryż ziołowy. Wymieszaliśmy 12 ziół w postaci płynnej. Testy na pacjentach dały satysfakcjonujące rezultaty. Planujemy eksport naszego produktu — opowiada Moorthy.

Lekarze zalecają, by diabetycy kontrolowali ilość spożywanych węglowodanów. Mamy więc do czynienia raczej z ograniczeniem, a nie całkowitym zakazem jedzenia np. ryżu, który zwiększa poziom cukru we krwi. Umiarkowane stężenie glukozy we krwi wywoływane przez ryż ziołowy pozwala ponoć cukrzykom na zjadanie bez wyrzutów sumienia dowolnych jego ilości.

Ryż otrzymał certyfikat National Institute of Ayurvedic Science of Sri Sripadaraja Mutt. Co ważniejsze, przypadł do gustu zarówno chorym , jak i zdrowym. Zachował wszystkie wartości odżywcze pospolitej odmiany zboża, a dzięki ziołom zyskał wyjątkowy smak i aromat.

Na razie pan Moorthy prowadzi sprzedaż swojego produktu na niewielką skalę i czeka na pozwolenie na eksport.

Anna Błońska

źródło: Zeenews.com
zrodlo: kopalniawiedzy.pl


Zestresowane warzywa i owoce są zdrowsze

luty 11, 2007

Można w to wierzyć lub nie, ale owoce i warzywa rosnące w niesprzyjających warunkach pogodowych czy atakowane przez szkodniki, czyli przeżywające większy stres, są dla ludzi zdrowsze. Wydzielają bowiem więcej przeciwutleniaczy (flawonoidów). Do takich wniosków doszli naukowcy z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.

Zawartość flawonoidów w pobranych próbkach warzyw, owoców i orzechów nie była taka sama. Co więcej: różnice były naprawdę duże. Oznacza to, że kiedy w hipermarkecie zobaczymy paletę jabłek, każde z nich będzie np. miało inne stężenie dobroczynnych substancji zwalczających wolne rodniki. Studium wykazało, iż różnica ta jest najprawdopodobniej skutkiem stresu, który wydaje się zwiększać wydzielanie antyutleniaczy.

David Haytowitz, dietetyk, a zarazem jeden z autorów badania, podkreśla, że trudniejsze warunki, takie jak te panujące na uprawach “ekologicznych”, zmuszają rośliny do bardziej wytężonej produkcji flawonoidów oraz innych korzystnych dla zdrowia człowieka składników.

Ataki owadów i niesprzyjająca pogoda mogą być dla roślin stresujące. Nawet moment zbioru jest istotny. Zerwanie o poranku stresuje mniej niż oderwanie od rośliny macierzystej w okolicach południa, kiedy słońce mocniej świeci. Takie czynniki pomagają wyjaśnić, dlaczego zawartość flawonoidów waha się od 31 do 114 miligramów w 100-gramowych próbkach, które pobrano z identycznych na pierwszy rzut oka czereśni.

Na zawartość antyutleniaczy wpływa kolor. Surowe czarne jagody, czarne porzeczki, żurawiny i truskawki mogą się poszczycić wysokimi ich stężeniami. Interesujemy się nimi, ponieważ mogą pomóc w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów i innych schorzeń — powiedział Haytowitz, dodając jednocześnie, że nie zawsze kolor pozwala na wnioskowanie o zawartości antyutleniaczy.

Zielona herbata i zielone warzywa liściaste miewają dużo flawonoidów, ale nie ma to nic wspólnego z ich kolorem, za który odpowiada chlorofil. Banany zawierają natomiast dużo flawan-3-oli, mimo że ich miąższ jest jasnożółty.

Anna Błońska

źródło: Zeenews.com